Łeba – Ustka

Przez długi czas przedmioty codziennego użytku, narzędzia połowowe oraz ryby nazywano po kaszubsku.
Po wyzwoleniu, stary Otto Kirk przypomniał sobie po dłuższym lub krótszym, nieraz wyraźnie wytężanym namyśle, szereg słów słowińskich: piniadze, końo, louka, łoszka, słoma, krowa, gąsa, kacza, jadra, rebok… Całego zdania w narzeczu słowińskim już jednak nie potrafił sklecić.
W roku 1963 zorganizowano w Klukach Muzealną Zagrodę Słowińską. Zagroda ta składa się z budynku mieszkalnego, zajmowanego niegdyś przez trzy rodziny oraz z trzech budynków gospodarczych, z których dwa frontowe stanowiły pomieszczenia dla zwierząt (konie, świnie, owce) i składy do przechowywania paszy, a trzeci — północny budynek służył jako szopa na wozy i drwalnia.
W toku prac remontowo-budowlanych korzystano z konsultacji i współpracy miejscowych majstrów. Chodziło mianowicie o zachowanie wszystkich cech budownictwa słowińskiego i maksimum autentyzmu w odtworzeniu funkcji poszczególnych pomieszczeń. Cennymi okazały się uwagi ludności miejscowej przy rozmieszczaniu sprzętów, narzędzi i innych przedmiotów codziennego użytku.
Z Kluk, najlepiej porannym autobusem, udajemy się do Smołdzina.


Smołdzino (47 km) to duża wioska licząca około 650 mieszkańców. Historia Smołdzina rozpoczęła się w roku 1281, kiedy to wieś (willa Smolsino) podarowana została klasztorowi w Białobokach pod Trzebiatowem nad Regą. W roku 1291 książę pomorski Bogusław IV zatwierdził darowiznę klasztorowi w Oliwie.
Z historią Smołdzina związana jest nieodłącznie góra Rowokół (115 m n.p.m.), święta góra pomorska, o której kultach pogańskich szeptały legendy. Jedna z legend mówi o tym, że na górze tej osiedlili się korsarze, siejąc trwogę i postrach w całej okolicy. Na samym szczycie palono ognie. W nocy płomienie, a dymy w dzień wskazywały drogę żeglarzom do macierzystego portu. Książę de Croy w swoim testamencie spisanym około roku 1680, przekazał znaczną sumę na budowę solidnej wieży z latarnią morską, jednakże wola zmarłego nie została wykonana.
We wczesnym średniowieczu, na miejscu pogańskiej kaplicy – prawdopodobnie Swarożyca – wzniesiona została na Rowokole murowana kaplica pod wezwaniem Św. Mikołaja, patrona rybaków, marynarzy i korsarzy. W okresie reformacji rozkradziono srebrne wota, a mury kaplicy zburzono. Nie wiadomo ile w tym prawdy a ile fantazji, ale opowiadają, że przy burzeniu kaplicy, dzwon spadając potoczył się i wpadł do płynącej u stóp góry Łupawy. W miejscu tym topiono dawniej ludzi ofiarowywanych pogańskim bogom. Ten, kto się dobrze wsłucha, usłyszeć może odgłos zatopionego dzwonu, który, jak mówi legenda, dzwoni na zbawienie dusz tych nieszczęśliwych…

Tagi: noclegi niedaleko morza Ustka, pokoje trzyosobowe Ustka, Ustka domki letniskowe

You May Also Like